Blog > Komentarze do wpisu
Cienie, dymy, niewidy

Śmieszyć, to on nie śmieszy, ale tumani i przestrasza.

Niby logiczne: nie chcą podziwiać, nie chcą się zachwycać, nie chcą recenzować? NIECH PRZYNAJMNIEJ SIĘ BOJĄ!

Będą chociaż wiedzieli, że boją się za własny abonament.

Jeśli właśnie Wildstein ma być twarzą Polskiej Telewizji publicznej, czyli państwowej, czyli rządowej, czyli Prezesa, ja takiej telewizji sukcesu nie wróżę. Niezależnie od tego, czy jeszcze z głębi archiwów jakieś materiały z moim udziałem mu wykopią, czy nie.

Ostatnio (16. 04. 2008) wykopali i mignęli fragmentem filmowego "Tele-Echa" sprzed 45 lat, które kręciłam z bohaterami “Pana Wołodyjowskiego” w scenerii pałacu w Radziejowicach. Mignęli także fragmentem moich półgodzinnych wywiadów (było ich ponad dwieście przez osiem lat, od października 1983 do września 1991) i w tym akurat wystąpiła Małgorzata Niezabitowska. Przypadek?

Pod te mignięcia udało im się zdążyć z jedynym argumentem, którym się posługują od czerwca 2006: “Donosiła na kolegów za pieniądze, pod pseudonimem MARLENA”. Ten pseudonim, co za kicz! Czy mam rozumieć, że to co doniósł Wildstein, było honorowo?

To, że ogłosiłam parę razy, że nikt nigdy nawet nie próbował mnie werbować – nie ma znaczenia. Dowody? - nie mają znaczenia. Jacyś “prowadzący”, choćby jeden? – nie ma znaczenia. A moje podpisy pod pieniędzmi były? – nie ma znaczenia. Przy tysiącach rozdanych autografów i przy obecnej technice – nic nie ma znaczenia. Natomiast ma znaczenie to, że trzeba się przyłączyć i zasłużyć.

Znalazł się Torquemada. Opłacany z abonamentu.

Dlaczego nie pokażą żadnego z fragmentów "Tele-Echa", oprócz szarych mignięć z wczesnych lat 60-tych? Nie pokażą, bo "Tele-Echa" nie ma. Kiedyś powiedziałam publicznie, że kazała je likwidować Terentiewa (niedawno dowiedziałam się, że zachowała kilka wydań, na których uczy swoich protegusów). Po dwóch tygodniach od chwili emisji kazał je także obowiązkowo kasować Walter, bo trzeba było “oszczędzać taśmę” na każde mrugnięcie rzęsą własnej żony, jak dowiedziałam się z Internetu – reżysera, dokumentalisty oraz orientalisty po studiach na UJ-ocie. Rzadko tracę refleks, ale przeczytawszy to, usiadłam, aby przemyśleć i przypomnieć sobie z kim miałam do czynienia.

Jeśli oboje, pani T. i pan W. myślą, że wszyscy, którzy ich polecenia wykonywali, pomarli albo cierpią na Alzheimera, “są w mylnym błędzie”. Wprawdzie kilka dni po mojej informacji, słynna “czarodziejka telewizji” próbowała opowiadać, że “wtedy wszystkie programy szły na żywo i nic po nich nie zostało”, to: kiedy na żywo to na żywo, jej wtedy jeszcze na telewizję nie rzucono. A ja wiem, że moje programy, nigdy wprawdzie nie montowane, a więc nie manipulowane, nagrywane były zawsze. Wpierw tylko dźwięk, na magnetofon, potem na wszystkie istniejące w tamtych czasach techniki, a od 1968 r. “Tele-Echo” jako pierwszy z programów publicystycznych poszło w kolorze i tak już zostało do końca marca 1981, kiedy to ogłosiwszy 25 lat, czyli światowy rekord istnienia jednego programu pod tą samą redakcją i przy tym samym prowadzeniu (na domiar wszystkiego przez kobietę), sama zdjęłam je z anteny. Sama! Nikt mnie nie popędzał, choć wielu było zadowolonych. Na Woronicza. Prezesa już nie było, żegnał mnie Walter.

Autorami pierwszego takiego przypadku w historii polskiej telewizji, byli “Starsi Panowie Dwaj”. Po ośmiu latach oświadczyli, że skończyły się im pomysły. To oczywiście prawdą nie było, bo obaj miewali pomysły do końca życia, ale jako dżentelmeni woleli nie powiedzieć, że znudziły im się różne panie, mianowane redaktorkami, które próbowały wtrącać im się do programu.

Czy z tego wynika, że mnie nikt nie próbował wtrącać się do programu? Ależ wynika! Toteż nie bez powodu słuchają Państwo legend o moim strasznym charakterze. Poza tym, jeśli kończył się nagle jakiś inny program, znaczyło to, że autorów i prowadzących należało ściągać z ekranu grabiami.

Przez “Tele-Echo” przeszło 12 i pół tysiąca osób, wśród nich luminarze polskiej kultury, przedstawiciele wszelkiego rodzaju sztuki, nauki i wszelkiej twórczości. A także – tak zwani ludzie zwyczajni, jeśli mieli coś do powiedzenia, cokolwiek robili dla własnego środowiska, czymkolwiek się wyróżniali i mogli być przykładem dla innych. Nawet według dzisiejszych kryteriów “Tele Echo” było programem misyjnym. Faktem jest, że nie występowali w nim politycy. Dziś sama nie pojmuję, jak można było bez nich robić program przez 25 lat.

Jak to się teraz robi w Polsce?

Otóż teraz wpierw zarządza się nagonkę na inteligentów. Wśród nich głównie na starszych dziennikarzy, bo “trzeba robić miejsce dla młodych”, zdolnych itd. A naprawdę trzeba się pozbyć starszych, bo za dużo wiedzą, za dużo pamiętają, parę technik zarządzania społeczeństwem im się kojarzy, warsztat mają lepszy, wiedzę szerszą i głębszą i w normalnie pojmowanej w krajach cywilizowanych konkurencji jeszcze nie przegrywają, a młodzi przy nich uczą się szybciej. W normalnych krajach, nie-numerowanych, w dziennikarskim fachu pracują zwykle trzy pokolenia. I to dopiero jest normalne.

Amatorom utajonej do czasu dyktatury, marzą się jednak czystki, a kogóż łatwiej wynająć do nich, niż młodych, mniej lub bardziej zdolnych, żądnych sławy, pieniędzy, jakich od czasów “Merkuryusza Polskiego Ordynaryjnego” (tygodnik, 1661 w Krakowie, potem w Warszawie), nikt w Polsce nie dostawał na: sushi, safari, mercedesy i porsche, wille z basenem, kazanie sobie ślubów podniebnych i podwodnych po raz drugi, trzeci i piąty, wypadów do Davos i zaszczytów, np. zmieniania kapci wodzom podczas transatlantyckich lotów.

Po jakimś czasie nagonkę na inteligentów się odwołuje, a nawet padają deklaracje, że się ich lubi, ale swoje “wsady” w redakcjach zostają. I nagradzani za użyte metody rakietowymi awansami – kontynuują dzieło.

wtorek, 29 kwietnia 2008, irenadziedzic

Polecane wpisy

  • Czy to da się policzyć?

    Czy da się policzyć, ile razy wypowiedzieliśmy, ile razy usłyszeliśmy, ile razy za tydzień wypowiemy nieśmiertelne porzekadło: “Święta, święta i po święta

  • A jednak!

    Jak to było? “…Nadejdzie kiedyś dzień zapłaty, sędziami wówczas będziem my…”. Skąd wiadomo, że nadchodzi? Bo już zaczęli prosić o pardon

  • SĄ! ZNALAZŁY SIĘ! STANDARTY MIĘDZYNARODOWE!

    (Nie będę ani pisała ani mówiła: standar DY . I już) (Strzyżono, golono) Jeśli Kalemu ukraść krowę – bardzo źle. Jeśli Kali ukraść krowę – bardzo d

Komentarze
2008/05/09 10:29:52
Szanowna Pani Redaktor, nie śmiem napisac: Szanowna Pani Ireno!
O takiej telewizji, jaką Pani robiła - oni mogą tylko pomarzyć, mimo posiadania cudów techniki, o jakich Pani mogła tylko pomarzyć!
Byłam wtedy mała, ale pamietam.
Szkoda nerwów.
Pozdrawiam
-
Gość: Andrzej z Wrocławia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/11 07:43:40
Szanowna Pani Ireno,
dziękuję za mądre słowa.
-
Gość: , *.dip.t-dialin.net
2008/07/27 17:51:11
Szanowna Pani redaktor.
Dziekuje , za lata wspanialych tokow)))
Bylem malym chlopcem jak w kuchni slyszalem muzyke z tele -echo,echo,echo))
Moja mama biegla do pokoju,a ze byla prosta kobieta ,wiec w pierwszej kolejnosci chciala zobaczyc jak Pani wyglada ,co ma Pani na sobie ,a nastepnie to co ma Pani do powiedzenia.
Ale to nie ma znaczenia))) dzisiaj mam lat 50 mieszkam za granica i czesto mam w glowie melodie tele echo,echo echo)))
Wielka szkoda ,ze nie mozna zobaczyc nagran z Pani wywiadow ,aby mozna bylo zobaczyc jak interesujaco,blyskotliwie i profesjonalnie z ludzmi przeprowadzac wywiady.
Z takim darem czlowiek sie rodzi i Pani go posiada ,niestety to co sie obecnie w TVP pokazuje to zgroza.
Pozdrawiam Pania bardzo serdecznie zyczac duuuzo zdrowia Marek z Niemiec
-
Gość: Iwona, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/07 21:49:28
Szanowna Pani Redaktor!
Zwróciłam sie do TVP o kilkanaście nagrań "Teleecha" i w istocie okaząło się, ze zostało jedno w archiwum, a reszta jest skasowana. Byłam zdruzgotana, ponieważ jako językoznawsca zajmujący się wspołczesnymi mediami chciałm udowodnić, ze jest Pani prekursorką tzw. talk -show. Nie mogę, brak mi dowodów, choć programy po trosze pamiętam. I po tym wszystkim odnalzałam Pani blog, pomyslałm więc, ze moze Pani osobiście dysponuje niektórymi nagraniami. Byłabym ogomnie wdzięczna za udowstępnienie ich w celach naukowo-badawczych.
-
Gość: Iwona loewe@op.pl, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/07 21:52:02
Proszę komentatorów o odzew, jesli ktos z Państwa dysponuje nagraniami Teleecha. Poszukuję ich w celach naukowo-badawczych.
-
Gość: Andrzej, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/29 22:08:46
Witam Pani Ireno. Czy pamięta może Pani jak w programei "Tele-Echo" wzieła udzial Anna JAntar z mała jeszcze wtedy Natalia Kukulska?? Czy wiadomo Pani cos na ten temat, czy pani Jantar wziela tasme z tym programem ze soba?? Bo w archiwach niestety, nie ma tego:(
-
2010/07/03 14:27:01
Pani Ireno, jak miło, że Pani jest. Tak po prostu.