Blog > Komentarze do wpisu
Obrona źle widziana

Za pomówienie, artykuł 212 kodeksu karnego przewiduje do 2 lat. Na początek ustanawia się tylko jeden rok na wniesienie pozwów, żeby jak najszybciej zastosować przedawnienie. Ale orły czystek nadal nie przestają kwilić, że dzieje im się krzywda, no to zarządza się dyskusję, aby ten artykuł 212 w ogóle z kodeksu wyprowadzić. Lada chwila ma to szansę się odbyć.

Pozostają pozwy o naruszenie dóbr osobistych. Ale…

Jeśli rozpętuje się dziką nagonkę i dla naganiaczy stosuje się natychmiastowe nagrody, to otwierają się wodospady frustracji i zawiści. A świadomość krzywdy ofiar, to co? Gdzie ta krzywda ma prawo krzyczeć z bólu? W sądach!

Sądy się bronią:

- w pozwach nie wystarczy imię i nazwisko sprawcy, jego miejsce pracy, kserokopia autorskiego tekstu, nazwa/adres redakcji gazety/telewizji itp. Dzień, miesiąc, rok, numer wydania. SĄD WYMAGA ADRESU PRYWATNEGO SPRAWCY.

Czy może cokolwiek bardziej dokładnie określać sprawcę, niż jego miejsce pracy i funkcja? Janów Kowalskich mogą być dziesiątki lub setki. Ale Jan Kowalski, prowadzący określony program w określonej telewizji, czy piszący w określonej gazecie z własną fotką, może być tylko jeden. Ale logiczny argument nie jest żadnym argumentem. A adres prywatny w sytuacji “ochrony danych osobowych” jest zwyczajną szykaną.

Z tym również zaczyna być śmiesznie:

- Biuro Danych Osobowych nie dysponuje adresami obywateli, tylko “formatami”, “pakietami”, czy czymś podobnym. Nie ma znaczenia. Po co więc od lat się tak nazywa, skoro nim nie jest? Pytania logiczne są pytaniami nieważnymi. Nie jest, ale podaje adres do “kolegi”.

Pod tym adresem “kolegi” już nie ma, właściwy adres trzeba dopiero znaleźć samemu.

“Kolega” pod nowym adresem wymaga wypełnienia kwestionariuszy:

  • imiona rodziców (autora paszkwilu)

  • data i miejsce urodzenia

  • numer PESEL

  • seria i numer dowodu osobistego.

Dokumenty jakie należy przesłać, to:

  • wniosek

  • dowód dokonania wpłaty (30 zł 80 groszy od poszukiwanego łebka. Dużo? Nie… Jak za ewentualną odmowę…)

  • dokument potwierdzający interes prawny (w tym wypadku będzie to zobowiązanie sądów do przedstawienia adresów)

Uprzedza się, że poszukiwania mogą trwać “przeciętnie miesiąc”. A człowiek poszkodowany, obrzucony błotem, i lustracyjną obelgą, tego faceta, lub facetkę czytuje codzień w tej samej gazecie a co tydzień ogląda w tej samej telewizji.

To już nie jest tylko szykana, to jest, proszę Państwa, sadyzm. Bo człowiek, zanim zrozumie, miota się od ściany do ściany, jak w studni.

Czy sprawnemu umysłowo człowiekowi może przyjść do głowy inna myśl, niż: tak jak zarządzono nagonkę i wynajęto do niej ludzi, tak teraz zarządzono tych ludzi ochronę?

Oni dopiero, nie ci wskazani “agenci”, biorą pieniądze i konsumują awanse. Tak to się robi teraz w Polsce.

A prawo do obrony?

A prawo do sądu?

A Prawa Człowieka?

A Państwo Prawa?

No to teraz lista tych orłów i sokolic, których prywatnych adresów domaga się ode mnie Wysoki Sąd (a tak naprawdę, któych teraz trzeba chronić przed odpowiedzialnością):

  1. Michał Karnowski (obelga lustracyjna w tygodniku “Newsweek”, obecnie redakcja gazety “Dziennik”, wydawca “Axel Springer”)

  2. Amelia Łukasiak (obelga lustracyjna w tygodniku “Newsweek”, obecnie Telewizja “Puls”, właściciel Robert Murdoch)

  3. Tomasz Wróblewski (podówczas redaktor naczelny tygodnika “Newsweek”; obecnie wiceprezes Grupy Wydawniczej “Polska Presse”, wydawca Passauer Presse)

  4. Anita Gargas (obelga lustracyjna w programie “Misja Specjalna”, Telewizja Polska S.A.)

  5. Dorota Kania (obelga lustracyjna w programie “Misja Specjalna”, Telewizja Polska S.A.; także stała współpracownica tygodnika “Wprost”)

  6. Małgorzata Raczyńska (podówczas dyrektor Programu I Telewizji Polskiej)

  7. Bronisław Wildstein (podówczas Prezes Telewizji Polskiej; obelga lustracyjna w programie TVP “Misja specjalna” oraz obecnie “Cienie PRL-u”; pracuje też w redakcji dziennika “Rzeczpospolita”)

  8. Luiza Zalewska (obelga lustracyjna w gazecie “Dziennik”)

  9. Robert Krasowski (redaktor naczelny gazety “Dziennik”, wydawca “Axel Springer”)

I to by było na tyle, na dzisiaj.

Pozdrawiam, c.d.n.

wtorek, 29 kwietnia 2008, irenadziedzic

Polecane wpisy

  • Odpowiadam

    Szanowny Panie, Młodszy Kolego, Mariuszu Sz.: Śmiałam się przez pół nocy. Okazuje się, że tym razem Pan pozbawił mnie snu. Nie to, żebym chciała się Panu zaraz

  • A jednak!

    Jak to było? “…Nadejdzie kiedyś dzień zapłaty, sędziami wówczas będziem my…”. Skąd wiadomo, że nadchodzi? Bo już zaczęli prosić o pardon

  • SĄ! ZNALAZŁY SIĘ! STANDARTY MIĘDZYNARODOWE!

    (Nie będę ani pisała ani mówiła: standar DY . I już) (Strzyżono, golono) Jeśli Kalemu ukraść krowę – bardzo źle. Jeśli Kali ukraść krowę – bardzo d