Blog > Komentarze do wpisu
Czy nie jest genialny pomysł?

            Aby w telefonach komórkowych mieć zanotowane numery osób najbliższych, które można powiadamiać o wypadku? A najważniejsze, żeby była grupa krwi.

            Była w starych, ale nie ma jej w nowych dowodach. W nowych dowodach nie ma już niczego poza miniaturą zdjęcia z lewym uchem i nazwiskiem. Będą jeszcze odciski palców. Na wypadek, gdybym chciała pojechać do USA i zostać nielegalnie. Mówi się też: kiedy wyglądasz jak na zdjęciu w dowodzie, czy paszporcie, idź do lekarza. Komórki są tym sprzętem, który teraz kradziony jest najczęściej. Wystarczy na moment odsłonić kieszeń, nie trzeba aż zasłabnięcia, ani aż utraty przytomności. Umieszczone tam numery osób bliskich będą służyły złodziejom dla żądania okupu, a grupa krwi porywaczom dla zrobienia dużej krzywdy. Zapytajcie lekarzy, co można złego zrobić człowiekowi, jeśli się pozna jego grupę krwi. Same komórki też się przydadzą.

            Powiedziano mi dopiero po szkodzie, że najczęściej kradną w internetowych kawiarenkach. Zatrzymują pieniądze, podobają im się portfele a dokumenty rozrzucają po najbliższej okolicy. Jest dobrze, jeśli znajdzie je policja. Nie jest dobrze, że zamiast zawiadomić poszkodowanego, rozsyła te dokumenty do wszystkich, którzy je wystawiali. A ci albo powiadomią albo nie. Dowodów złodzieje nie wyrzucają, nawet „książeczkowych” i nawet przeterminowanych. Przerabiają i …. biorą kredyty w bankach. Potem banki do komorników, a komornicy wyrzucają ludzi na bruk, bo banki nie potrafią sprawdzać wiarygodności dokumentów. Złodzieje zatrzymują także przepustki ze zdjęciem, np. do siedzib mediów itp.

            Jak można się bronić? Przede wszystkim jak najszybciej zgłosić się na policję (liczą się godziny!), i uzyskać poświadczenie + spis skradzionych dokumentów. Data zgłoszenia będzie mówiła, że to nie właściciel posłużył się dowodem dla oszustwa.

            Złodziejski fach to też amatorszczyzna i brak manier. Kiedyś przynajmniej dokumenty odsyłali pocztą albo wrzucali do skrzynki.

Nie ukrywajmy, że się nie liczy

Polska od wieków uważana była za kraj pięknych kobiet. Gdzie te Polki wylądowały, jakich karier nie robiły?…

            Gdzie te kobiety, hej! Eleganccy panowie od dawna mówią, że nie ma kobiet brzydkich, bywają tylko trudne urody.

            Czy Państwo zauważają, jak właśnie takie nam się rozmnożyły? Jak przeważają? Jeden hollywoodzki uśmiech na całą ekipę, to za mało. Ale do obsługi, usługi, lojalności, posłuszeństwa, uległości, nadają się właśnie najlepiej te trudne. Żon i osobistych narzeczonych nie denerwują, a płci panującej oszczędzają frustracji. Myślę, że ci panowie dobrze wiedzą, że u ładniejszych szans nie mieli by nawet teoretycznie a zatem bardzo tych ładniejszych nie lubią. Wyższych ponad 160 cm w kapeluszu – także nie.

Dawno temu, na festiwalu filmowym w Wenecji, mając zapewnione miejsce na sali, wyszłam, aby popatrzeć na wchodzącą publiczność: sami całkiem nieduzi faceci prowadzili dziewczyny jak strzały – takie piękne, takie zgrabne i takie wysokie. I jacy byli dumni, ci niewysocy Włosi!

            Ten trend też chyba idzie z góry, bo takiego zalewu brzydoty w mediach, na estradzie, nie było, od kiedy pamiętam. Takiej pospolitości, pretensjonalności, braku elegancji – same za ciasne żakieciki, całe w fałdach, zapięte na guzik pod biustem. Problemy z aparatem mowy, z niemikrofonowymi głosami, problemy z telegenicznością.

            Urody Polek bronią teraz przed światem jeszcze tylko nasze Złotka.

            Ludzie, telewizja jest do patrzenia!

            Pozdrawiam, c.d.n.

 

piątek, 17 sierpnia 2007, irenadziedzic

Polecane wpisy

  • Odpowiadam

    Szanowny Panie, Młodszy Kolego, Mariuszu Sz.: Śmiałam się przez pół nocy. Okazuje się, że tym razem Pan pozbawił mnie snu. Nie to, żebym chciała się Panu zaraz

  • Cienie, dymy, niewidy

    Śmieszyć, to on nie śmieszy, ale tumani i przestrasza. Niby logiczne: nie chcą podziwiać, nie chcą się zachwycać, nie chcą recenzować? NIECH PRZYNAJMNIEJ SIĘ BO

  • Obrona źle widziana

    Za pomówienie, artykuł 212 kodeksu karnego przewiduje do 2 lat. Na początek ustanawia się tylko jeden rok na wniesienie pozwów, żeby jak najszybciej zastosować