Blog > Komentarze do wpisu

 

 

            A teraz ponownie od szczegółu do ogółu i o

refleksie przestraszonego żółwia.

            Wszyscy przypatrywali się wymiataniu wszystkich, którzy cokolwiek wiedzą, zamiast zostawić ich tak długo, aż nauczą „swoich”, od wiedzy merytorycznej po maniery, także przy stole i także w sposobie rozmawiania.

Tu nie tylko o fachowo uszyte garnitury chodzi, o skarpety – podkolanówki, aby nie świecić gołymi goleniami, bo to coś wyjątkowo nieestetycznego, czy o nowe garsonki, czy o przyzwoite ostrzyżenie i cywilizowany makijaż.

Takie zabiegi mogą trochę zmienić na tzw. pierwszy rzut oka. Ale co robić, gdy taki ktoś się odezwie? Co zrobić z timbre’m głosu, z akcentem? Kłania się G. B. Shaw i jego Galatea z filmu: „My Fair Lady”.

Wiem, co to za praca, bo sama zajmowałam się „ociosowywaniem” i nie w każdym przypadku udało mi się to do końca, bo był jeszcze… charakter, a tym należy się zajmować długo długo wcześniej.

Krócej, dosadniej, bez słownego baroku,

Bo komu będzie się chciało recytować taki rozpasany tekst: „Były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady w Polsce”, skoro „polskie obozy śmierci” wymawia się łatwiej? Nasz tekst także powinien być krótki:

niemieckie obozy śmierci w Polsce

albo wymiennie

niemieckie obozy koncentracyjne w Polsce.

         I dlaczego tak się bać słowa „niemiecki”? Sami Niemcy wiedzą, ile płacą od pół wieku swoim ofiarom swoich obozów i także sami Niemcy sami płacą za to, aby miejsca ich hańby przesunąć na mapie troszkę bardziej na Wschód. Mówią: „po prostu dorosło pokolenie, które nie chce nosić tej winy”. W porządku, mówię ja: po pierwszej wojnie światowej też dorosło pokolenie, które nie chciało ponosić za nią winy. I tak się dzieje już drugi raz, w wieku XX i z przeniesieniem na wiek XXI. Tylko że Niemcy są już inne, inni ludzie nimi rządzą i w tym nadzieja. Co nie znaczy, że mamy utracić pamięć. 

Co wszystko razem wzięte nie znaczy, że nasze służby zagraniczne nie potrafią się zająć sprawą oświęcimskiej obelgi, szerzonej po świecie przez kręgi nam z definicji nieżyczliwe, lub przez ludzi kierujących się zemstą, bo nie wszyscy są zdolni do przebaczania. Teraz już nie pomogą sążniste listy tych ambasadorów, którzy jeszcze są na placówkach, niższych rangą urzędników, z którymi redakcje się nie liczą, bo najwyżej napiszą: „otrzymaliśmy kolejne pismo z polskiej ambasady”. Teraz trzeba mrówczej, solidnej pracy i przede wszystkim pieniędzy na procesy sądowe, wybitnych prawników, zamiast krewnych i znajomych a przede wszystkim pieniędzy na skargi przed narodowymi i międzynarodowymi sądami o

antypolską obelgę oświęcimską,

bo tak należało by to nazwać, by ludzie w świecie zechcieli to zapamiętać i zechcieli to powtarzać. Cokolwiek powiemy, osobiste imperatywy w rządzeniu czymkolwiek i kimkolwiek, muszą kosztować.

            Nas, bo rządzący jakoś się wyżywią, ubiorą, wyleczą.

            Pozdrawiam, c.d.n.

piątek, 06 lipca 2007, irenadziedzic

Polecane wpisy

  • Odpowiadam

    Szanowny Panie, Młodszy Kolego, Mariuszu Sz.: Śmiałam się przez pół nocy. Okazuje się, że tym razem Pan pozbawił mnie snu. Nie to, żebym chciała się Panu zaraz

  • Cienie, dymy, niewidy

    Śmieszyć, to on nie śmieszy, ale tumani i przestrasza. Niby logiczne: nie chcą podziwiać, nie chcą się zachwycać, nie chcą recenzować? NIECH PRZYNAJMNIEJ SIĘ BO

  • Obrona źle widziana

    Za pomówienie, artykuł 212 kodeksu karnego przewiduje do 2 lat. Na początek ustanawia się tylko jeden rok na wniesienie pozwów, żeby jak najszybciej zastosować