Blog > Komentarze do wpisu
Chwała bohaterom

            Powiedzenie Winstona Churchilla „Nigdy jeszcze tak niewielu nie zrobiło tak wiele dla tak wielu” też już powtarza kto chce i w jakich chce okolicznościach, być może nawet nie wie, że trzeba dodawać: jak powiedział Churchill o polskich lotnikach.

            Za kilka dni, 8 sierpnia, minie 67 lat od dnia, w którym polscy lotnicy wystartowali w Dywizjonie Kościuszkowskim oznaczonym w Królewskich Siłach Zbrojnych jako DYWIZJON 303.

            W pierwszym dniu walki zniszczyli 14 niemieckich maszyn, w ośmiu dniach następnych – 40.

            „To najlepsi bojownicy podniebni, jakich znam” – pisał w 3 lata po tej „Bitwie o Anglię” amerykański pilot myśliwski. Było wiadomo, że latem i jesienią 1940 r. piloci RAF-u pokonali w tej bitwie Luftwaffe Hitlera. Około 17 tysięcy polskich lotników walczyło w RAFi-e i nie tylko. Na lądzie i morzu, pod koniec wojny, Polska była czwartym w liczebności uczestnikiem alianckich działań wojennych w Europie.

            Jeszcze tylko Winston Churchill zdążył powiedzieć: „Jest jeden przewodnik, który pomaga narodowi dotrzymywać słowa i wypełniać zobowiązania wobec sprzymierzeńców. Tym przewodnikiem jest honor”.

            A potem zapadła cisza. Na lata.

            Nie było polskich lotników w uroczystym przelocie ani w uroczystej defiladzie w Londynie, w rok po zakończeniu tej najstraszliwszej wojny w ludzkich dziejach. Polscy lotnicy stali wśród publiczności, kiedy defilowali ich koledzy, ich alianci. Tak Zachód śmiertelnie się bał wroga Polaków.

*   *   *

            Już jutro, o piątej po południu, zawyją w stolicy syreny. O tej godzinie się zaczęło. O tej godzinie znów rzucono na stos kolejne młode pokolenie, aby zginęło. 18 tysięcy poległo w walce. 200 tysięcy Warszawiaków zabito. Resztę wypędzono.

            Na drugim brzegu Wisły „sojuzniki”. Stali i patrzyli, potem wyzwolili gruzy i ruiny, a potem niedobitkom bojowników, przez lata już swoi, urządzali życie jak w Madrycie „zaplutym karłom reakcji”.

*   *   *

            Warto chociaż przez minutę przestać się krzątać, spieszyć, gadać, kiedy zawyją syreny. Przystanąć. Odmówić „wieczne odpoczywanie” bohaterom. Podczas 63 dni, które nastąpiły, zginęła najmłodsza, najdzielniejsza z dzielnych przyszła polska klasa przywódcza, dorastająca w latach wojny. Po wojnie nie urodzili się ich synowie, a jeśli – to nie w kraju.

            Nam przystało ubolewać, że wciąż nie ma wśród nas przywódców, na miarę naszych potrzeb i naszych ambicji. Nie ma, bo zginęły geny.

            Pozdrawiam, c.d.n.

 

wtorek, 31 lipca 2007, irenadziedzic

Polecane wpisy

  • Odpowiadam

    Szanowny Panie, Młodszy Kolego, Mariuszu Sz.: Śmiałam się przez pół nocy. Okazuje się, że tym razem Pan pozbawił mnie snu. Nie to, żebym chciała się Panu zaraz

  • Cienie, dymy, niewidy

    Śmieszyć, to on nie śmieszy, ale tumani i przestrasza. Niby logiczne: nie chcą podziwiać, nie chcą się zachwycać, nie chcą recenzować? NIECH PRZYNAJMNIEJ SIĘ BO

  • Obrona źle widziana

    Za pomówienie, artykuł 212 kodeksu karnego przewiduje do 2 lat. Na początek ustanawia się tylko jeden rok na wniesienie pozwów, żeby jak najszybciej zastosować